PUFOC>>Fakty\Nol nad Kapsztadem\
Niezidentyfikowane obiekty latające nad Kapsztadem

Peter Viljoen opowiadał robotnikom rolnym, że usłyszał coś podobnego do bardzo głośnych strzałów z broni palnej a potem zobaczył jak dwie świecące kule spadają na jego ziemię. Uderzenie wbiło je w grunt na około 20 centymetrów. O zdarzeniu informowały światowe agencje.

Na niebie na wschód od Kapsztadu w RPA widziano wcześniej trzy lecące obiekty dwa, które spadły na farmę Viljoena, były opisywane jako "wielkie metalowe kule", z których pierwsza ważyła około 30 kg a druga około 50 kg.

Cees Rijswijk z obserwatorium w Kapsztadzie stwierdził, że są one
szczątkami silnika amerykańskiej rakiety Delta II, używanej do wynoszenia na orbitę satelitów.

Według astronoma na orbicie ziemskiej krąży około 8 tysięcy różnorakich szczątków urządzeń kosmicznych. Większość z nich jest nonstop monitorowana. Jako że większość powierzchni naszej planety jest pokryta wodą, istnieje nikła szansa, że spadające kosmiczne "śmieci" trafią w ląd. Większość z nich zresztą zwykle plonie w atmosferze. Andre Kellerman z Wydziału Lotów Cywilnych poinformował, że obiekty, które znaleziono na farmie Viljoena zostały zebrane przez policję. Funkcjonariusze mieli także poszukać innych świadków, którzy mogli widzieć upadek "kuł" na ziemię.

Naukowcy wcześniej wysuwali obawy, że przypadająca na ten rok najwyższa faza aktywności Słońca (zdarza się co jedenaście lat) a szczególnie związane z nią wybuchy super gorącego, naładowanego
elektrycznie gazu mogą mieć wpływ na funkcjonowanie satelitów okołoziemskich i urządzeń dostarczających energię. Do tej pory jednak nie zanotowano żadnych tego typu wypadków.