PUFOC>>Fakty\Przeżycia Rafała\
Przeżycia i spotkania z UFO Rafała


Nazywam się Rafał Kopko. Jestem 41 letnim mieszkańcem Warszawy, ojcem dwóch córek, statecznym małżonkiem (żona jest wykładowcą akademickim języka angielskiego). Pracuje zawodowo w obrocie nieruchomościami oraz jestem prezesem powstającej, ale już zasiedlonej spółdzielni mieszkaniowej, liczącej ok.1000 mieszkańców a w której współdecyduję z dużymi sukcesami o obrocie ok.2000000zł rocznie. Jestem również sekretarzem Rady Nadzorczej innej, najstarszej w kraju spółdzielni mieszkaniowej, kontrolując wydatkowanie jeszcze większych środków. Po raz drugi zostałem wybrany w zeszłym roku, do społecznej funkcji przewodniczącego Samorządowej Jednostki Pomocniczej (na czteroletnią kadencję). Chociaż w niedawnych wyborach samorządowych radnym nie zostałem, (startowałem z list małego, niepartyjnego komitetu) to po raz kolejny zdobyłem zdecydowanie najwięcej głosów w swoim punkcie wyborczym. Pełnię jeszcze i inne funkcje oraz mam różne zainteresowania, o których nie czas tutaj pisać. Jestem autorem kilkunastu artykułów publikowanych w prasie ogólnokrajowej oraz lokalnej, o charakterze ekonomicznym. Niedługo ukaże się moja książka z tego zakresu.
Powyższe funkcje oraz dokonania wymieniłem po to, abyście Państwo zauważyli ze jako osoba ciesząca się dużym zaufaniem społecznym (przez wiele lat), nie mogę być polej wodą.
Mógłbym tutaj wymieniać również, jakich to dochodów przysporzyłem mojemu osiedlu poprzez odpowiednie przekształcenia w zasobach jego lokali użytkowych, jak ono pięknieje i w niewielkim już stopniu przypomina inne trzydziestoletnie osiedla z wielkiej płyty. Czy pisać o tym jak pozytywnie zmienia się moje miasto w obszarze gdzie działa reprezentowana przeze mnie Jednostka, dzięki mojej ingerencji w prowadzone tu inwestycje, podejmowaniu różnych inicjatyw ekologicznych itp. Ale chyba wystarczy. Zainteresowanym mogę przedstawić odpowiednie, urzędowe i spółdzielcze referencje.
Skoro jestem poważną, ciesząca się takim zaufaniem osobą, to prawdopodobnie uwierzycie Państwo w to co poniżej napiszę o moich doświadczeniach z UFO. A ci którzy w to zjawisko jeszcze nie wierzą, może będą skłonni poważnie je potraktować. I o to mi chodzi, gdyż uważam że odpowiednio poważne zainteresowanie społeczne tą tematyką, jest jedynym sposobem na to aby również poważnie zajęło się nią państwo – czyli władze naszego kraju. Podobnie jak już zajęły się nią, bardziej lub mniej jawie, władze niektórych mocarstw. A dlaczego warto aby Rzeczpospolita również uruchomiła swoje środki na systematyczne badanie kontaktów z obcymi cywilizacjami nawiedzającymi nasza planetę, Ziemię?
Odpowiedz jest prosta. Cóż może być ważniejszego (no poza wiarą i zdrowiem) niż dobre rozpoznanie istot które nas odwiedzają? Przecież za tym faktem (jeśli już uznaliśmy to za fakt) idzie tak olbrzymia liczba możliwości oraz zagrożeń, ze nie starczyłoby na tej witrynie miejsca aby je dobrze opisać.
Dlatego właśnie, zdecydowałem się zaświadczyć całą moją osoba o powadze tej tematyki. Również i dlatego, ze jestem człowiekiem czynu. Lubię konkretne działanie a nie tylko tak typowe dla moich rodaków pogaduszki.... Dlatego, chcę w tym miejscu zaproponować wszystkim z Państwa, przyłączenie się do organizowanego przeze mnie Stowarzyszenia promującego rozwój demokracji bezpośredniej (czyli inicjatyw referendalnych obywateli), po to, aby zasilając jego szeregi można było kiedyś, zwyczajnie wymóc na naszych władzach poważne potraktowanie problematyki UFO. Stowarzyszenie to nie ma w zasadzie celów innych, (poza przyśpieszeniem rozwoju gospodarczego przez zwiększenie zakresu utraconych w ostatnich latach wolności gospodarczych) ale tez w drodze odpowiednich inicjatyw. Nie widzę innej możliwości. Bo nie myślcie Państwo ze tematem UFO zajmie się jakaś partia... To nierealne. Boją się szyderstw i spadku popularności... To może zrobić tylko nowa struktura organizacyjna ale o celach większych niż tylko tematyka UFO. Struktura nastawiona na promowanie w przyszłości swoich kandydatów do struktur władzy. Po to aby mogli oni stworzyć później odpowiednia komórkę rządową. Taki cel ma właśnie tworzone przeze mnie Stowarzyszenie ODB-IR. (Ośrodek Demokracji Bezpośredniej – Inicjatywa Referendalna).
Wszystkie osoby które podzielają mój pogląd w tej mierze, zapraszam do napisania do mnie. Prześlę im deklarację członkowską i wzór Statutu. Wyjaśniam ze składki będą do zniesienia.

Proszę pisać na adres: rafal_warszawa@wp.pl

Moje spotkania z UFO

Wszystkie moje spotkania z UFO miały miejsce w Warszawie, na Marymoncie (dzielnica Bielany). Pierwsze było w roku 1978, następne w 79 i ostatnie w 80tym. Wszystkie w tym samym miesiącu, lipcu. Może to jest miesiąc najczęstszych odwiedzin obszaru Polski (wtedy jest ciepło) a może po prostu ludziom jest wtedy łatwiej obserwować niebo? Tego nie wiem...

Cygaro

W raz z mamą, obserwowałem dość długo, obiekt w kształcie cygara lecący na bardzo dużej wysokości nad blokami mojego osiedla. Było to ok. godziny 18tej. Obiekt ten nie zostawiał żadnych smug (jak samoloty). Myślę ze to było UFO ale nie jestem tego do końca pewien. Jako służący w wojskach lotniczych w obsłudze naziemnej, potrafię nawet z dalszej odległości odróżnić samolot od czegoś mi nieznanego.

Nieziemska technika - Dematerializacja pojazdów latających

Następnego roku, akurat wróciłem ze spływu kajakowego. Okno w kuchni z widokiem na Warszawę, było otwarte szeroko. Było bardzo gorąco. Chmury na niebie zaczynały się leciutko różowić. Zbliżał się zachód słońca.
>Wpadłem do kuchni chcąc się czegoś napić, patrzę w niebo (mieszkam na ostatniej, jedenastej kondygnacji + 5 kondygnacji jakie uzyskuje budynek dzięki skarpie na której stoi) a tu tuz pod chmurami, wiszą na niebie nad Warszawa, zupełnie nieruchomo, trzy kule. Ukośnie w dół, jak na poniższym rysunku. Wszystkie jednakowej wielkości i o jednakowej, pomarańczowej barwie. Tak jakby były lekko podświetlane od środka. Zupełnie nieruchome. Takich samolotów czy helikopterów nigdy nie widziałem, wiec wytężyłem oczy. Po kilku minutach kule te bardzo szybko zgasły, całkowicie znikając. Ale zgasły w dziwny sposób. Od góry poprzez środkową do tej na dole. Tak jakby przepłynął przez nie jeden impuls ale z zauważalnym odstępem czasu. Jakby były sterowane. Kilka minut patrzyłem w niebo, aż nagle, kule te pojawiły się w tym samym miejscu ponownie. Tylko ze zapaliły się w odwrotnej kolejności niż zgasły, bo od dołu. Pobiegłem do pokoju po lornetkę. Kiedy przykładałem ją do oczu, tak jakby to wyczuli, kule ponownie się zdematerializowały od tej u góry do tej u dołu. Już więcej się na niebie nie pojawiły.

obrazek

A teraz niech mi jakiś naukowiec udowodni że pioruny kuliste mogą sterczeć tyle czasu w miejscu lub się  materializować bez żadnego ruchu. Niech mi tez jakiś inżynier lotnictwa udowodni, że są takie maszyny latające... Z tego przeżycia, jasno widać ze były to obiekty techniczne a nie zjawisko przyrodnicze. Natomiast technika ta, nie pochodziła z naszej planety. Ale jeszcze jest inny, bardzo ważny wniosek. Istoty do których takie obiekty należą, potrafią się teleportować czyli po prostu materializować. Może to jest wyjaśnieniem dlaczego odpowiednie służby wojskowe w zasadzie nie zauważają zbliżających się do Ziemi pojazdów przybyszów z kosmosu. A przecież powinni je zauważać nawet przy bardzo dużej prędkości jakie te obiekty osiągają. Gdyż przylatując z kosmosu i pokonując barierę atmosfery ziemskiej, powinny być one widoczne jak na patelni. Tyle ze one tego prawdopodobnie nie czynią, zwyczajnie łatając tylko nad ziemią a pomiędzy nią a swoimi planetami się teleportując.

Spodek

Następnego roku, po tym jak już rodzinka poznała moje przeżycie z trzema kulami, któregoś lipcowego wieczoru zasiedziałem się ze starszym bratem do godziny pierwszej w nocy, przy telewizji. Wreszcie poszliśmy spać do jednego pokoju. Prawie już zasypiałem, gdy obudził mnie krzyk mojego brata:
- Rafał! UFO! Rafał, wstawaj!
W pierwszej chwili pomyślałem ze zgrywus robi sobie kawały po mojej opowieści z poprzedniego roku. Ale rozchyliłem już rozespane oczy i oto widzę w ciemny pokoju ale oświetlonym światłem księżyca, ze jego sylwetka sterczy przy oknie. Pomyślałem sobie, ze jakby robił sobie żarty to by mu się nie chciało o tej porze zrywać z łóżka. Wyskoczyłem spod koca i podszedłem do okna. Patrzę w gore gdzie i on się gapił, a tu nad moim blokiem (nie wiem na jakiej wysokości bo nie było punktów odniesienia) wisi wychylając się tak do polowy zza jego płaskiego dachu, olbrzymi obiekt w kształcie spodka z podświetlanymi delikatnie luminoforami wokół jego krawędzi i czymś podświetlonym pośrodku. Był szaro-czarny, prawie jak noc. Gdyby nie te niebieskawe podświetlenia i światło księżyca, nie byłby w ogóle widoczny. Obiekt ten, musiał być o wiele większy od średnicy mojego budynku którego wymiary boków wynoszą około 25 / 35 metrów.
Patrzyliśmy tak przez dłuższa chwile na to cudo, aż obiekt ten bez hałasu silników, a tylko z cichym świstem powietrza, ruszył z ogromnym przyspieszeniem prosto na drugą stronę Warszawy, za Wisłę, w kierunku Pragi i znikł nam z oczu. Położyliśmy się w milczeniu do łóżek i gdyby nie to ze podczas rodzinnych wspomnień brat mój co jakiś czas potwierdza to wspólne nasze przeżycie, myślałbym ze to był tylko sen.

To tyle moich przeżyć....

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

Rafał
schwalk@poczta.onet.pl

Tekst ten został w całości napisany przez pana Rafała. Obrazek przedstawiający widok obiektów został sporządzony według ścisłych danych pana Rafała.