PUFOC>>Fakty\Obcy w Opolu\
Obcy w Opolu - Dlaczego wybrali mnie?


Takie pytanie zadaje sobie 25-letni Grzegorz Nowak z Opola, który przez cztery dni obserwował harce kosmitów wokół Góry św. Anny. Potem obcy pojawili się w jego domu.

To zdarzenie miało miejsce w 1997 roku. - Był już późny poniedziałkowy wieczór, 15 czerwca. Razem ze znajomymi wracaliśmy samochodem z Ozimka do Opola, kiedy coś mnie tchnęło, żeby skierować się na Górę św. Anny - wspomina Grzegorz Nowak, z zawodu kierowca.
Na Górze spędzili kilkanaście minut, po czym postanowili wrócić. Okazało się to niemożliwe, gdyż w żaden sposób nie można było uruchomić samochodu. - Było to bardzo dziwne, gdyż staram się, aby auto było zawsze sprawne. Ruszyło dopiero wtedy, gdy je wzięliśmy "na pych" - mówi Nowak. - Nie wiadomo dlaczego następnego dnia pojechaliśmy tam znowu. Coś nas tam ciągnęło - dodaje.
Na miejscu byli ok. godz. 23. Wtedy na niebie zauważyli osiem świetlistych kuł. - Najpierw myśleliśmy, że są to latarnie, kiedy jednak kule zaczęły się poruszać, wpadliśmy w panikę i zjechaliśmy z góry. Po kilku minutach wjechaliśmy z powrotem. Kule jakby rozbłysły, a ich odłamki utworzyły dziwne konfiguracje - twierdzi Nowak.
Ten pokaz kosmicznej sztuki spowodował, że postanowili zostać. - Mój kolega Marcin poszedł z dziewczyną na spacer. Ja zostałem ze swoją narzeczoną. Wtedy nad samochodem pojawił się dziwny pojazd, który zaczął do nas mrugać światłami. Tak dla zabawy zacząłem mu odpowiadać. Na przemian włączałem krótkie i długie. Z kuli wyleciał ognisty przedmiot i kierował się w naszą stronę. Wtedy się wystraszyłem i wyłączyłem światła - wspomina kierowca z Opola.
Po chwili do samochodu wrócił Marcin. -Twierdził, że spacerował tylko 25 minut. Mój zegarek wskazywał, że od czasu jak wyszedł, minęły dwie godziny Nie wiem skąd się wzięta taka rozbieżność - mówi Grzegorz Nowak.
Wtedy też na miejscu pojawili się policjanci, którzy oświetlili samochód Nowaka latarkami i poszli dalej. - Wyglądali jakoś dziwnie. Byli bez pasków, radia, czy też nawet pałek - wspomina Grzegorz.
Kiedy nad ranem wrócili do Opola zaintrygowany Nowak poszedł do szkolnego kolegi, który interesował się obcymi cywilizacjami. - Miał książkę, w której zawarto kody porozumiewania się z obcymi. Spisałem je i po raz kolejny pojechaliśmy na Górę św. Anny - mówi Nowak. Gdy na niebie po raz kolejny pojawiły się dziwne obiekty, od razu zaczął migać światłami samochodu. W rytmie kodu przepisanego z książki. - Odpowiadali mi, tyle że nie wiedziałem, co oznaczają poszczególne błyski - twierdzi opolski kierowca. To była jedyna reakcja z ich strony. Tak się zdenerwowałem, że zacząłem krzyczeć, iż nie chcą się z nami spotkać, a tylko obserwują - dodaje.
Wtedy nad fiata z opolskimi numerami rejestracyjnymi nadleciało ogromne cygaro - kosmiczny statek matka, z którego zaczęli wychodzić kosmici.
-Miałem włączone radio. Kiedy oni się pojawili, zamilkło i na wszystkich stacjach rozbrzmiewała jedna i ta sama muzyka. Nigdy jej wcześniej nie słyszałem, ale była przepiękna - twierdzi Grzegorz. Kosmici byli niscy i nosili czarne peleryny. Przerażony napisał na kartce, że porwali go obcy, schował ją do schowka i razem ze znajomymi czekał na dalszy rozwój wypadków. Czuł zło emanujące od tych postaci. - Wtedy nie wiadomo skąd nadjechał motorower i kosmici nagle zniknęli - mówi Nowak. Wersję tę potwierdza jego narzeczona. - Obcy schodzili równo, szeregami. Ja w przeciwieństwie do Grzegorza nie czułam strachu - mówi dziewczyna.
Sprawą zainteresowali się miejscowi dziennikarze, jednak oni nie spotkali obcych z Góry św. Anny. Po raz kolejny spotkał ich za to Grzegorz Nowak. A właściwie to oni sami przyszli do niego. - Siedziałem w swoim pokoju, kiedy przez żaluzje zobaczyłem oczy zaglądające do mieszkania. Prawie mnie sparaliżowało ze strachu. Obcy zaczął zmieniać swój wygląd. Przybierał kilka wcieleń. Czułem jak wysysa ze mnie energię - wspomina Nowak. Następnego dnia pojawili się znowu. - Cos mi kazało otworzyć balkon. Do mieszkania wpadł dziwny promień światła i obcy zniknęli. Od tego czasu ich już nie widziałem - mówi chłopak z Opola.

Do dzisiaj się zastanawia, dlaczego wybrali jego oraz jakie były ich zamiary. - Przecież nigdy nie interesowałem się fantastyką. Nie wiem co mam o tym sądzić - twierdzi.


Grzegorz Nowak był gościem II UFO FORUM, które pod koniec kwietnia 1998 roku odbyto się we Wrocławiu.