PUFOC>>Projekty i programy\Projekt "Mogul"\
Projekt 'Mogul'

Rozeszły się pogłoski, że przynajmniej niektóre wraki odnalezione w okolicy Corony to szczątki maszyn uczestniczących w ściśle tajnym programie o kryptonimie Mogul - mającym na celu opracowanie sposobów wykrywania i śledzenia radzieckiej broni nuklearnej. Do operacji tych służyło w czerwcu i lipcu 1947 roku lotnisko wojskowe w Alamogordo w Nowym Meksyku, skąd wypuszczano latające na dużych wysokościach balony z instrumentami na pokładzie. Na przykład w locie numer 7, który odbył się 2 lipca - czyli w dniu domniemanego rozbicia się nie zidentyfikowanego obiektu w pobliżu Corony - uczestniczyło dwadzieścia balonów meteorologicznych (w każdym znajdowały się rozmaite urządzenia). Zestaw balonowy liczył czterysta pięćdziesiąt stóp, od góry do dołu. Na miejsce lądowania - trzydzieści jeden mil na wschód od Alamogordo w Górach Sacramento dotarł tylko jeden balon. 3 lipca inny zestaw balonowy (lot numer 8) wykonany z będącego wówczas nowością polietylenu opadł w odległości dwudziestu mil na północny zachód od bazy Alamogordo i po raz ostatni widziano go, jak szybował przez pustynię na północ. Żadnego balonu nigdy nie odnaleziono. Nie ma dowodu, że balony te (oraz inne z serii Mogul) spadły w rejonie Corony. Jest natomiast pewne, że jeden z nich- a przynajmniej jego resztki - tam się znalazły.
W książce Roswell in Perspective Karl Pflock, były pracownik CIA, który w rządzie zajmował stanowisko zastępcy wice sekretarza obrony do spraw prób operacyjnych i ocen, twierdzi, że szczątki co najmniej jednego balonu znalazły się wśród rozbitych części wraku w okolicy Corony (opinię taką zawiera także raport lotnictwa z 1994 roku, o którym mowa dalej). Ostatnie badania wskazują, że balony z lotu numer programu Mogul, które wzniosły się 4 czerwca 1947 roku, najprawdopodobniej spadły w okolicy Corony Pflock nie wyklucza jednak. że ciała obcych przybyszów zostały znalezione gdzie indziej. Porównując opis nie zidentyfikowanych szczątków ze znanymi materiałami użytymi do produkcji sprzętu użytego w programie Mogul, przywołuje się świadectwo doktora Jessego Marcela jun. (syna majora Marcela). Badał on kilka elementów wraku z Corony, zebranych przez ojca. Jessego jun. Potwierdza, że szczątki zawierały:
...kruchą, brązowo czarną substancję plastikową, podobną do bakelitu: były tam też elementy wyglądające jak belki dwuteowe. Na wewnętrznej powierzchni takiej belki znajdował się czerwono fioletowy napisy, oraz rodzaj deseniu. Lttcry miały kształt geometryczny zakrzywiony. Nie przypominały alfabetu rosyjskiego, japońskiego ani żadnego innego. Były podobne do hieroglifów, ale nie zawierały symboli zwierzęcych.
Jak podkreśla Pflock, substancje użyte w projekcie Mogul do konstrukcji obudowy instrumentów obejmowały także folię aluminiową, układaną warstwowo na białej lub brązowej tekturze, tekturę pokrytą aluminium, pręty z utwardzonego drewna balsa, bakelit i przezroczystą lub białawą, szeroką na dwa cale taśmę samo klejącą z różowymi i czerwonymi wzorkami w kwiatki". Córka Maca Brazela, Bessie, która pomagała ojcu zbierać niektóre fragmenty wraku na ranczu, pamięta, ze:
Fragmenty wyglądały jak kawałki wielkiego balonu, który pękł, [...] W większości był to materiał składający się z dwóch warstw jednej wyglądającej jak folia metalowa, drugiej podobnej do gumy [...] folia w przeciwieństwie do gumy - miała srebrzystą barwę. Drążki takie jak w latawcach były - przyczepione do niektórych kawałków białawą taśmą [...] szeroką na dwa lub trzy cale, która miała kwiecisty wzorek...
Z powyższych opisów wynika, że przynajmniej niektóre fragmenty wraku znalezionego na ranczu Maca Brazela mogły być wykonane ręką ludzką. Wersja ta nie pasuje jednak do wszystkich faktów. Należy zwrócić uwagę, że major Marcel wiedział, jak wyglądają szczątki balonu, i był przekonany, że substancje, z którymi się zetknął, były mu nie znane nie można ich było ani wyszczerbić, ani spalić, a metalowa folia niezależnie co się z nią robiło - zawsze powracała do pierwotnej formy. Tego typu materiał trudno skojarzyć z substancjami zastosowanymi w programie Mogul.
Obecnie lekarz stanowy Montany i pułkownik Lotniczej Gwardii Narodowej stanu Montana (śmigłowce) Jesse jun. polemizuje z opinią, jakoby substancje, z którymi miał do czynienia, były resztkami balonu Mogul lub obudowy instrumentów. W 1995 roku powiedział: "Materiały używane przy produkcji balonów składały się z folii metalowej i wzmacniającego ją papieru. Natomiast substancje, które ja widziałem, były folią metalową, ale bez papieru". Porucznik McAndrew - główny twórca raportu z 1994 roku, który rozmawiał z doktorem Marcelem już po sporządzeniu przez lotnictwo tego raportu - również powiedział, że szczątki zawierały taśmę z kwiecistym wzorkiem. Marcel odparł: "No cóż, ja nie widziałem żadnej taśmy. W konstrukcjach Mogul prawdopodobnie były jakieś pręty z drewna balsa, lecz ja nie widziałem żadnego, Widziałem natomiast pręty z metalu, a napis znajdował się na prętach, nie zaś na taśmie."