PUFOC>>Fakty\Wzięcia\Porwanie Angie\
Porwanie Angie i jej dziwne przeżycia

Angie jest uroczą i inteligentna osobą, pamięta świadomie wzięcia. Urodziła się w roku 1966 roku i jest pochodzenia niemiecko-szkockiego ze strony matki. Jej ojciec był adoptowany jako dziecko, przeto nic nie wie, jakie jest jej prawdziwe pochodzenie z jego strony. Jest mężatką i razem z mężem, Paulem, zajmuje się hodowlą bydła na niewielkiej farmie położonej niedaleko jednego z większych miast Tennessee. Jest utalentowana plastycznie i w wolnych chwilach uprawia malarstwo abstrakcyjne, litografię, grafikę oraz rzeźbę w glinie.
Angie bagatelizowała możliwość szkodliwego oddziaływania personelu wojskowego, ponieważ Obcy, którzy ją uprowadziły, zapewniały ją, że przebywający w ich towarzystwie ludzie są pod ich „kontrolą”. Obecnie jest jednak całkowicie odmiennego zdania i to z bardzo istotnego powodu. Ale zanim przejdziemy do analizy jej wzięć z udziałem wojskowych, kilka słów na temat jej samej i historii jej kontaktów z obcymi istotami.
Jej pierwsze wzięcie miało miejsce w 1988 roku. Nigdy przedtem nie przypuszczała, że może się jej to przytrafić. W dzieciństwie, w wieku czterech lat, kiedy to jadąc z ojcem samochodem dostawczym obydwoje spowici zostali oślepiającym światłem, które zalało wnętrze samochodu. Pamiętała również, że po rozbłyśnięciu tego światła znalazła się w szarym, długim tunelu. Więcej niezwykłych zdarzeń ze swojego dzieciństwa nie pamiętała, prócz ogromnej, ognistej kuli, która pojawiła się na niebie po kilku dniach od tamtego zdarzenia.

W nocy z 24 na 25 lipca 1988 roku, kiedy poszedłszy spać o zwykłej porze, obudziła się w pewnym momencie pogrążona w ciemnościach. Była sparaliżowana i twarzą zwrócona w kierunku grupy istot niepodobnych do niczego, co kiedykolwiek widziała.
- Były to cherlawe, bezwłose istoty o hipnotyzujących oczach - powiedziała, po czym dodała, że ich „kocie” oczy „kręciły się” i zmieniały kształt. Patrzyli na nią i czuła, że czytają jej myśli. - To musi być sen - powtórzyła kilkakrotnie.
- To nie sen - otrzymała telepatyczny przekaz od jednej z istot. - Pokażemy ci. Musisz się jednak udać z nami na trochę. Wskazał w kierunku lasu jednym z trzech palców. Pozostałe istoty poniosły ją w tamtym kierunku. Przerażona widokiem oddalającego się domu i męża błagała je, aby nie zabierały jej dalej, lecz jej prośby zostały zignorowane. Panika połączona z lękiem ciemności sprawiła, że zaczęła histeryzować. Przywódca istot wstrzyknął jej coś w lewe przedramię i zaczęła tracić przytomność. Ostatnie, co zapamiętała, były słowa: "Odpręż się trochę". Nazajutrz rano odkryła dwie czerwone plamki na lewym przedramieniu.
- Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że być może spotkałam się z czymś wyjątkowym - stwierdziła. - Nie rozumiałam znaczenia tego przeżycia i resztę dnia spędziłam na zastanawianiu się nad nim i swoją reakcją na nie - strachem przed ciemnościami, przerażającym wyglądem lasu, a przede wszystkim tymi niepozornymi, mierzącymi zaledwie 90 centymetrów wzrostu istotami. Kim były? Aniołami? Elfami? Wróżkami? Duchami? Obcymi istotami? Kiedy położyłam się spać, wciąż miałam ich obraz przed oczyma i ani przez moment nie myślałam, że jeszcze kiedykolwiek mogą po mnie wrócić.
Istoty wróciły i zaczęły odwiedzać ją co jakiś czas. Miała mgliste wspomnienia z przebywania z nimi przez dwie następne noce. Można byłoby uznać to za sen, ale  gdyby nie to, że odkryła dalsze czerwone plamki na swoim ciele po tych nocach. W sierpniu miała w pełni świadome spotkanie, Wtedy to obudziwszy się spostrzegła w swoim pokoju dwóch "Szaraków". Z miejsca sparaliżowana i uspokojona ich "hipnotyzującym wzrokiem" przepłynęła w ich towarzystwie przez dom unosząc się w powietrzu. Kiedy znalazła się na zewnątrz, jej oczom ukazał się niezwykły widok.
- Był to wielki, srebrzysty dysk z przemieszczającymi się po obwodzie czerwonymi, zielonymi i żółtymi światłami - powiedziała. - Unosił się około pół metra nad ziemią i nie wydzielał żadnych dźwięków. Kiedy go ujrzałam, nie miałam najmniejszej wątpliwości, że to UFO. Właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że mam do czynienia z obcymi istotami.
Angie już się nie bała, zrobiła krok do przodu, żeby dotknąć pojazdu. Żaden z Szaraków nie powstrzymał jej, mimo iż statek był w "fazie rozładowywania" i mogła sobie zrobić. W dziwnym pojeżdzie ukazał się otwór, w którym zobaczyła młodego mężczyznę o blond włosach ubranego w beżowy kombinezon. Została teleportowana na pokład, ponieważ odczuła coś jako "wessanie do długiego tunelu elektrycznego pomarańczowego światła". Czuła, że była w tym czasie oddzielona od swojego ciała, ponieważ widziała, jak "przetaczało i obracało się ono obok mnie, tak że widziałam wszystkie kości, żyły i narządy wewnętrzne". Wewnątrz pojazdu została usadowiona na czarnym krześle. Blondyn "zeskanował" ją wzrokiem, wywołując w niej uczucie orgazmu. Zapytała go, czy on też jest obcą istotą. W odpowiedzi uśmiechnął się i przytaknął. Pojazd ruszył i poczuła, jak jakaś siła wciska ją w krzesło. Była zmieszana, ponieważ miała lęk przed lataniem. - Gdzie jesteśmy? - zapytała.
W odpowiedzi w ścianie ukazało się małe owalne okno. Spojrzała przez nie i zobaczyła "tysiące jasnych gwiazd świecących z głębi kosmosu, pośród których nie było ani Ziemi, ani Księżyca".
Do pomieszczenia weszły cztery Szaraki, z których jeden podał blondynowi pojemnik. Blondyn wyjął z niego świecącą zielonym światłem kulę, w tym samym czasie dwa Szaraki uniosły Angie w powietrze i ułożyły ją na dziwnym stole. Mężczyzna położył kulę na jej brzuchu i zaczął wodzić nią zataczając kręgi. Angie poczuła w tym miejscu wzrost ciepła i że coś ją "ciąga". Zapytała go co robi.
Odrzekł jej, że jest "wystarczająco dojrzała" i będzie mogła zajść w ciążę. Angie powiedziała mu, że stara się o to z mężem od dłuższego czasu, ale jak dotąd nie udaje się im. Mężczyzna poinformował ją, że nie może zajść w ciążę dlatego, że jej "system krwionośny, immunologiczny i genetyczny" funkcjonuje inaczej niż u innych ludzi. - Czyżbym była częściowo obcą istotą? - zapytała zmieszana.
Jeden z Obcych powiedział jej, że ją trochę "zmodyfikowali", aby mogła wypełnić misję. Blondyn oznajmił jej, że z pobranych od niej jajeczek stworzyli "nową rasę".  Jest "Wybraną" i jej dzieci oraz inni ludzie "podbiją świat za pomocą siły sugestii, którą posiądą". Informacja ta została przekazana jej wielokrotnie w czasie różnych wzięć. Poczuła się senna i obudziła się w swoim łóżku. Była godzina 9 rano.
Po tych zdarzeniach Angie zdawała się być odmieniona wewnętrznie. - Mój mąż i znajomi zauważyli, że stałam się spokojniejsza, mniej gadatliwa, jakby bardziej rozmarzona - powiedziała. - Mój mąż zastanawiał się, co zapisuję w pamiętniku, który kupiłam. Powiedziałam mu, że tylko sny. Bardzo chciałam podzielić się z kimś moimi wrażeniami, ale nie zrobiłam tego, ponieważ w kręgu moich znajomych nie było nikogo, kto nie byłby sceptycznie nastawiony do tego rodzaju spraw. Bałam się, że jeśli powiem o tym komuś z nich, zaczną zastanawiać się, czy jestem normalna. Tak więc trzymałam to wszystko przez długi czas w tajemnicy.
W czasie kilku następnych miesięcy w jej umyśle pojawiały się od czasu do czasu mgliste wspomnienia przeżyć lub snów o innych spotkaniach. Po jednym z takich przebłysków pamięci znalazła na swoim brzuchu cztery czerwone kropki tworzące romb.
UFO nie były jedynymi pojazdami, które lądowały na jej posesji. 23 listopada usłyszała odgłos dwóch helikopterów, które miały czarny kolor i nosiły insygnia sił powietrznych. Jeden z nich wylądował w pobliżu jej domu i Angie złapała płaszcz wybiegając na zewnątrz. Zanim zdążyła dobiec, wzbił się on w powietrze i odleciał razem z drugim. To był pierwszy i nie ostatni raz, kiedy w jej sąsiedztwie krążyły helikoptery.
W lutym 1989 roku przeżyła kolejne wzięcie, w czasie którego zwracano się do niej nazywając ją "Wybraną" oraz pokazano coś, co znane jest z relacji innych wziętych. Jedna z obcych istot dotknęła jej czoła i w jej "głowie rozbłysła cała seria obrazów". Nim straciła świadomość, zobaczyła "czerwonozłotą, bezludną planetę z dwoma zachodzącymi słońcami na niebie”, "galaktykę", "krwistoczerwony księżyc i eksplodujące pomarańczowe słońce" oraz "podziemne miasto". Po odzyskaniu przytomności jeden z Obcych powiedział, że pochodzą z "Kasjopei w niebie" oraz że osiedlili się na Ziemi na długo przed stworzeniem ludzi. Zaraz potem straciła powrotnie przytomność, odzyskała ją dopiero w domu.
Dwa dni po tym zdarzeniu znów czarny helikopter krążył nad jej posiadłością. A do jej domu przyszedł człowiek twierdzący, że jest pracownikiem elektrowni i polecono mu zbadać stan transformatorów, które znajdują się na jej farmie. Powiedział również, że w okolicy miały miejsca przerwy w dostawie energii elektrycznej. Wydawało się jej to kłamstwem, ponieważ nie przypominała sobie, aby coś takiego miało miejsce.
Osiem dni po jej wzięciu ocknęła się w nocy z tyłu domu. Zobaczyła czterech Obcych. Była naga, ale nie czuła chłodu. D wie istoty manipulowały przy jakimś urządzeniu "wielkości samochodu",. Trzecia pobierała próbki gruntu. Czwarta natomiast pokazała jej małą, czarną skrzynkę. Poprosiła, aby ją otworzyła i gdy tylko to zrobiła jej umysł "eksplodował" wypełniając się szeregiem obrazów i abstrakcyjnych wzorów w żywych kolorach.  Obcy powiedział, że będzie mogła wkrótce "porozumiewać się drogą umysłową" z innymi "Wybranymi" oraz będzie w stanie "wpływać na ich umysły". Angie straciła przytomność, gdy istota dotknęła jej klatki piersiowej.
Następnego dnia Angie odkryła na podwórzu duży krąg wypalonej trawy i kilka odłamków dziwnego porowatego metalu. Podekscytowana wzięła aparat fotograficzny i sfotografowała krąg oraz odłamki.
W 1993 roku wykonano analizę metalowych odłamków, która stwierdziła, że jest to zwykłe żelazo.
W marcu w umyśle Angie pojawiały się „mgliste” wspomnienia wzięć, w trakcie których miały miejsce operacje przeprowadzane na jej brzuchu. Podczas jednego widziała grupę "odurzonych" ludzi przebywających w tym samym pomieszczeniu, co ona.
23 marca Angie widziała 19 helikopterów przelatujących nad jej farmą, które nosiły insygnia sił powietrznych.
Dziesięć dni później Angie została po raz kolejny uprowadzona, ale te porwanie różniło się od pozostałych. Ocknęła się w nocy na zewnątrz domu w towarzystwie szczupłej, niebieskiej obcej istoty, która "skanowała jej umysł". Następnie z mroku wyłoniło się pięciu ludzi, z których czterech było "zwykłymi mężczyznami ubranymi w oliwkowozielone mundury" z insygniami oznaczającymi "szarżę". Piąty był "ciemnowłosym humanoidem" odzianym w długi płaszcz koloru khaki z wieloma kieszeniami. Humanoid ten ""dotknął niebieską obcą istotę, która skurczyła się do rozmiarów maleńkiej kulki białego światła", następnie włożył ją do kieszeni i powiedział Angie, że te istoty są stworzonymi i kontrolowanymi przez nich "niefizycznymi formami energii".
- Czy stworzyliście również ludzi? - zapytała go , na co odpowiedział jej twierdząco. - Czego chcecie ode mnie? - zapytała. -Chcemy porozmawiać z tobą o waszym życiu - odrzekł.
- Tylko tyle? - stwierdziła Angie. - Jest coś jeszcze - powiedział, po czym jeden z umundurowanych mężczyzn zabrał ją do czarnego samochodu dostawczego zaparkowanego za garażem.
- Czy to jest rzeczywiście samochód dostawczy, czy też wasz statek kosmiczny? - zapytała Angie.
- Nie należy oceniać książki po jej okładce - powiedział zagadkowo inny mężczyzna.
Wewnątrz samochodu Angie zobaczyła ławki, wykładzinę dywanową i dużą tablicę rozdzielczą. Drugi mężczyzna wsiadł do środka i Angie zaczęła zastanawiać się, czy należą oni do tej samej jednostki wojskowej.
- Wszyscy jesteście z armii, lotnictwa, marynarki czy piechoty morskiej? - zapytała.
Odpowiedział jej najstarszy z mężczyzn, ale miała trudności ze zrozumieniem tego, co powiedział. Jak się jej zdawało powiedział jej, że ta grupa należy do organizacji o nazwie "High Shelf" ("Wysoki Szelf"), która działa głównie w "specjalnych podziemnych bazach". Powiedział jej, ze ona i pozostali "Wybrani" są częścią projektu dotyczącego kontroli umysłów, którego celem jest przekazywanie innym ludziom "instrukcji poprzez transmisję myśli". Po odpowiedzi, mężczyzna zaczął ją wypytywać o szczegóły z jej życia. Zapamiętał tylko kilka pytań. Pytał ją, czy przypomina sobie obce istoty, które odwiedzały ją w dzieciństwie. Nic mu nie powiedziała, ponieważ nic nie pamiętała. Pytał ją o jej poglądy na życie i śmierć. Po dość długiej rozmowie mężczyzna ten włączył coś na tablicy rozdzielczej i Angie znalazła się z powrotem w swoim łóżku całkowicie przytomna. Była godzina 5.10 nad ranem i czuła "mrowienie na całym ciele". Szybko się ubrała i wybiegła na zewnątrz, aby sprawdzić, czy są tam jeszcze, ale podwórze było puste.
Długo rozmyślała o wszystkich tych przeżyciach i doszła do kilku wniosku. Mianowicie zrozumiała, że jest coś znacznie ważniejszego od "ludzkich poglądów, teorii i religii", co dotyczy całego wszechświata. Po drugie, uwierzyła, że obce istoty dokonują "psychicznej transformacji" jej i innych w dobrym celu.
W następnych miesiącach Angie została kilkakrotnie porwana oraz zaobserwowała kilka NOLi. Najbardziej bolesną serię zdarzeń rozpoczęło wzięcie, w czasie którego została "zapłodniona". Dwa tygodnie później wykonała dwa domowe testy ciążowe. Ich wynik był pozytywny, co bardzo ucieszyło zarówno ją i jej męża. Nie powiedziała mu jednak, że zapłodnienia tego dokonały obce istoty, gdyż nie uwierzył jej wcześniejszym opowieściom o obserwacjach NOLi i ingerencjach obcych istot w jej życie. Sądziła, że dziecko było specjalnym darem od jej obcych przyjaciół. Nie wiedząc jeszcze wtedy o typowej procedurze obcych istot polegającej na zapładnianiu kobiet i usuwaniu w trakcie ciąży częściowo rozwiniętych płodów, czekała niecierpliwie na poród, mając nadzieję zapoczątkować prawdziwą rodzinę, o której marzyła razem z Paulem. Wybrali już nawet imiona dla tego dziecka.
Po miesiącu od zapłodnienia Angie zaczęła mieć dziwne objawy: "pocenie się" i "mrowienie" w dzień oraz uczucie pulsowania w macicy w nocy. Trwało to przez około dwa tygodnie aż do 4 lipca rano, kiedy dostała silnych bólów, krwotoku i w końcu poroniła.
- Stało się to w łazience - powiedziała. - Po kilkugodzinnym krwotoku oraz okropnych skurczach, płód wyszedł na zewnątrz wprost do moich rąk.
Nie był normalny. Był zacznie większy, miał około 8 centymetrów długości, "czarne skośne" oczy przypominające oczy białych obcych istot, które ją odwiedzały oraz nie posiadał narządów płciowych. Pod wpływem jakiegoś wewnętrznego impulsu umieściła go w dzbanku z wodą i ukryła na poddaszu obory. Kiedy poszła później go obejrzeć, dzbanka nigdzie tam nie było.
Paul zawiózł ją do lekarza. Straciła dużo krwi, dlatego musiano poddać ją zabiegowi. Nie mogła zrozumieć, dlaczego straciła to dziecko, gdyż bardzo dbała o siebie. Utrata tego dziecka wpłynęła bardzo źle na jej samopoczucie.
W późniejszym czasie poddała się dwóm regresjom hipnotycznym, w czasie których zbadano trzy z jej licznych przeżyć. Jednym z nich było poronienie. Będąc w stanie hipnozy opisała wizytę, która miała miejsce w jej sypialni tuż przed nim, a której świadomie nie pamiętała. Do jej sypialni weszło kilka obcych istot oraz duże, unoszące się w powietrzu światło. W czasie gdy dwie z nich przeprowadzały operację na jej brzuchu, w czasie której używały małego cylindrycznego, "tykającego" przyrządu, inne zajmowały się Paulem.
Potem nic już nie zakłócało jej życia aż do września, kiedy to obudziła się z mglistym wspomnieniem pobytu na pokładzie statku razem ze swoją siostrą Julią, która jeszcze tego samego dnia zadzwoniła do niej wieczorem i powiedziała: - Wiesz, miałam wczoraj bardzo dziwny sen. Następnie opisała jej swój pobyt w zwieńczonym kopułą pomieszczeniu w towarzystwie humanoidalnych obcych istot ubranych w niebieskie kombinezony. Angie, którą tam widziała, powiedziała jej: - Oni chcą dać nam wieczne życie. To samo pamiętała Angie. Obie siostry spotkały się następnie, aby przedyskutować ten "sen". Wtedy to Angie powiedziała Julii po raz pierwszy o swoich spotkaniach, zrzucając w ten sposób brzemię "emocjonalnego odosobnienia i lęku przed ośmieszeniem", który powstrzymywał ją przed opowiadaniem o tym innym.

W listopadzie jej ojciec opowiedział jej i Julii, że widział pomarańczowe UFO z kopułą, w czasie pobytu w Górach Smoky. Następnie obie opowiedziały mu o swoich przeżyciach, co z kolei skłoniło go do większej otwartości.
- Cała nasza trójka wiele się dowiedziała od siebie tego dnia - powiedziała Angie. - Opowiedziałam ojcu o swoich wszystkich spotkaniach z obcymi istotami, a on o swoich i naszej mamy. Kiedy to usłyszałam, aż się popłakałam. Tamtego dnia dowiedziałyśmy się, że nasi rodzice mieli do czynienia z obcymi istotami jeszcze przed naszym urodzeniem.
Wzięcia powtarzały się w dalej. 15 wzięć, o których pamiętała miało miejsce między grudniem 1989 a kwietniem 1992 roku. W czasie jednego zobaczyła żłobek "klonów". Powiedziano jej, że została "zaprogramowana", aby ukryła swój płód po poronieniu. Kiedy zapytała ich, czy przywrócili go do życia, usłyszała odpowiedź, z której zrozumieniem miała kłopoty. Powiedziano, że jego ciało fizyczne zostało zmagazynowane, zaś dusza ponownie wprowadzona do obiegu. W czasie innego wzięcia pokazano jej "klonowanego" noworodka i dziewięcioro "dzieci-hybryd". Oświadczono jej, że zostaną one użyte do "przygotowania [ludzi] do zmian", które dotyczą "duchowego przeobrażenia ludzi".
Jedno z porwań różniło się od innych. Pamiętał, że udała się do podziemnego kompleksu. Zgodnie z informacją udzieloną jej przez eskortującego ją umundurowanego człowieka, znajdował się w północnej Arizonie. Młody człowiek powiedział, że jest jeszcze wiele innych baz tego typu na całym świecie, między innymi w Nowym Meksyku, na biegunie północnym i w Afryce. Spytała się więc kto kieruje operacją "Wysoki Szelf. Wtedy inny mężczyzna, "humanoid o blond włosach", odparł, że to jego gatunek "kontroluje wszystko".
- A co z Szarakami i innymi obcymi istotami? - zapytała, mając na myśli przedstawicieli różnych ras, z którymi się spotkała. - Czy oni biorą w tym również udział?
- Do pewnego stopnia - powiedział.
- A co z tymi wszystkimi ludźmi? - pytała dalej - z tymi wojskowymi?
-My ich kontrolujemy
- odrzekł blondyn uśmiechając się.
Została zaprowadzona do grupy innych wziętych lub "Wybranych", gdzie podano jej małe, czarne pudełko z poleceniem otwarcia go. Kiedy pociągnęła za wieczko, z wnętrza wydobyła się "mgiełka jasnofioletowego światła", która spowiła wszystkich wokoło, wywołując u nich "potężny wstrząs elektryczny", po którym straciła świadomość.
W czasie wszystkich spotkań Angie miała pozytywne odczucia w odniesieniu do swoich kontaktów z obcymi istotami. Nawet wspólne wzięcie z Julią uważała za pozytywne.

29 listopada, w czasie powrotu z Georgii , obie siostry o godzinie 19.30 na autostradzie stanowej w Tennessee, dostrzegły dwa niezwykłe pojazdy. Jeden z nich Angie opisała jako "stary, pomalowany farbą w aerozolu autobus pełny hippisów". Z tyłu miał napis "Magiczny Autobus". Siostry zaczęły śmiać się z niego i wtedy autobus zwolnił do około 15 kilometrów na godzinę. Nie mogły go wyminąć, ponieważ jechali pod górę. Niektórzy pasażerowie autobusu otworzyli okna i krzyczeli coś. W końcu jeden z nich wskazał w górę. Dziewczęta spojrzały w tamtym kierunku i zobaczyły w pewnej odległości przed sobą jasnoniebieski obiekt unoszący się nad wierzchołkami drzew. Miał kopułę i czarne okrągłe bulaje.
- Angie, spójrz! - krzyknęła Julia. - To UFO!
Wtedy autobus hippisów przyspieszył i  znikł im z oczu. Corvetta Angie zatrzymała się samoczynnie. Samochód otoczyła niebieska poświata. - O Boże! On jest za nami! - krzyknęła przestraszona Julia.
Julia poczuła strach, a Angie uspokoiła ją i przycupnęła na podłodze. Za chwilę rozległ się powtarzający dźwięk, po którym nastała cisza i mrok, a UFO znikło. Rozbłysły się przednie reflektory samochodu i Angie przekręciła kluczyk w stacyjce. Silnik zapalił i samochód ruszył, a Angie oznajmiła Julii, ze już się może podnieść z podłogi.
- Niech to szlag trafi, Angie - odrzekła Julia. - Jedziemy! Kilka minut później Julia powiedziała: - Czy wiesz, która jest godzina? Dziesiąta dwadzieścia.
Angie nie mogła uwierzyć, więc spojrzała na swój zegarek. Minęły ponad trzy godziny od czasu widzenia niebieskiego NOLa. Nie miały pojęcia, co się w tym czasie działo.

W kwietniu 1992 roku Paul i Angie przenieśli się na ranczo, gdzie rozpoczęli hodowle bydła. Ta przeprowadzka zapoczątkowała nową serię dziwnych zdarzeń. Ich interes szedł bardzo dobrze aż do czasu, kiedy coś zaczęło trzebić ich bydło. W ciągu roku naraziło ich to  na stratę wielu tysięcy dolarów.
- Niektóre z nich zostały okaleczone - powiedziała Angie. - Jednej krowie brakowało głowy, innej genitaliów, a jeden cielak wyglądał, jakby rozerwał go na strzępy tyranozaur. Ciała części okaleczonych zwierząt nosiły dziwne ślady - wygolone powierzchnie na skórze, czyste i pozbawione krwi otwory oraz głębokie nacięcia. Pozostałe sztuki padłego bydła nie były nawet zadrapane.
Wiele sztuk bydła padło na przełomie lutego i marca 1993 roku. Inni farmerzy z okolicy również donosili o padnięciach i okaleczeniach swoich zwierząt. Angie skontaktowała się z gazetą, w której przeczytała artykuł o tych wydarzeniach. Następnie za jej pośrednictwem z weterynarzem, który badał padłe bydło. Bydło, o którym pisano w artykule, padło jego zdaniem z powodu nieznanych toksyn, natomiast przyczyny śmierci bydła Angie nie udało mu się ustalić.
Po tych wydarzeniach w umyśle Angie pozostały bardzo mgliste i niekompletne wspomnienia z tego, co się działo w czasie dziwnych spotkań.  Jedno z nich zasługuje jednak na szerszą uwagę.
Pewnego razu ocknęła się na pokładzie jakiegoś statku leżąc nago na stole. Wokół niej stały humanoidy i dwa rodzaje Szaraków. Potem weszło dwóch innych humanoidów ubranych w czerwone kombinezony. W jednym z nich rozpoznała blondyna, którego widziała już wcześniej i zapytała się go jak się nazywa.
-Carl De Zan - odrzekł, a następnie dodał, że nadszedł czas, aby jej grupa "Wybranych" przystąpiła do wykonywania "zaplanowanych zadań". Dotyczyły one nawiązywania kontaktów z "pewnymi ludźmi na całym świecie" i "zbierania danych" z ich umysłów. Informacje te miały być następnie pobierane przez Obcych od "Wybranych" za pomocą wszczepów umieszczonych w głowach. Oprócz zbierania informacji wszczepy umożliwiały nawiązywanie kontaktu z innymi "Wybranymi" poprzez sny, a także służyć do przekazywania rozkazów. Powiedziano jej również, że robi się to w celu "tonowania" ludzkich umysłów, aby usunąć z nich "brud i zło" oraz "ujemne cechy".
Następnie Angie postanowiła wypróbować te specjalne umiejętności w działaniu:
-Postanowiłam poddać próbie swoją siłę psychiczną w postaci przekazywania myśli - powiedziała. - Około godziny jedenastej wieczorem położyłam się do łóżka i skoncentrowałam na przekazaniu swojego wizerunku do snu mojej siostry. W czasie tej próby zapadłam w sen i wkrótce znalazłam się w śnie, w którym była również Julia! [Nazajutrz rano] zadzwoniłam do niej, aby powiedzieć jej o mojej próbie wejścia w jej sen, ale zanim zdołałam się odezwać, opowiedziała mi szczegółowo cały swój sen.

Angie zdecydowała się poddać regresji hipnotycznej, aby wydobyć na światło dzienne wszystko, co tylko było możliwe, na temat zdarzeń, do których nie mogła dotrzeć jej świadomość. W czasie jednej z dwóch sesji hipnotycznych przypomniała sobie spotkania z okresu dzieciństwa. Po przeniesieniu się pamięcią w czasie do wieku czterech lat, kiedy jadąc razem z ojcem samochodem została oślepiona jasnym światłem. Została zabrana do szarego pojazdu o kształcie cygara, w którym widziała kilka kobiet i mężczyzn w białych płaszczach. Jeden z mężczyzn, "długowłosy ciemny blondyn", wziął ją płaczącą pod swoją opiekę i położył na dziwnym stole.
- Jest metalowy i ma krawędź dookoła
- powiedziała. - Taką jak do odprowadzania krwi. Widzę coś jeszcze tam pod nim przy nodze, ale niezbyt wyraźnie.
Mężczyzna przytwierdził przeguby jej rąk do stołu, głowę unieruchomił opaską, na której znajdowały się ruchome czerwone i żółte światełka.
Hipnotyzer zasugerował jej, aby oglądała tę scenę z dystansu i nie starała się jej przeżywać.
- Widzę, jak drżą mi ręce - powiedziała. - Te opaski na przegubach rąk sprawiają, że moje palce drżą i podskakują. Leżę tam z opaską na głowie i otwartymi oczami. Mam szeroko rozwarte źrenice, jakbym była nieżywa.
Dalej opisała zabieg, w którym włożono jej do pochwy przezroczystą rurę, przez którą wprowadzono do niej "różowy płyn". W czasie tym jedna z kobiet naciskała na jej brzuch. Po odzyskaniu świadomośći "blondyn" usiłował ją rozweselić. Później odniesiono ją do samochodu, który opuścił cygarowaty pojazd wylatując przez luk wejściowy i opadł łagodnie na ziemię.
- Zbliżamy się do drogi. Widzę to wyraźnie, bo jest dzień, i nasz samochód łagodnie ląduje na drodze. Przez chwilę jedzie sam, ale w złym kierunku. Zanim nas zabrali, jechaliśmy w drugą stronę.
- Co robi twój ojciec? - zapytał hipnotyzer.
- Wygląda, jakby potrząsał głową, jakby był czymś zakłopotany… i prowadzi samochód.

W sierpniu i wrześniu 1993 roku Angie przypomniała sobie trzy inne spotkania. W czasie jednego z nich widziała w statku swojego ojca. Kiedy go  o to zapytała, opisał jej wzięcie, które miało miejsce tej samej nocy, lecz nie pamiętał, aby ją tam widział. W czasie drugiego spotkania poinformowano ją o życiu obcych istot w innych częściach galaktyki, o ich sposobach podróżowania i o tym, jak stworzyli różne formy życia na Ziemi, w tym człowieka.
W następnym miesiącu scenariusz jej porwań uległ zmianie.
2 października ocknęła się nagle w nocy i stwierdziła, że znajduje się u podnóża schodów w pokoju gościnnym w towarzystwie "młodego humanoida płci męskiej" ubranego w "obszerną, czerwoną, kraciastą koszulę, spłowiałe jeansy i czarne, skórzane buty".  Miała pełną kontrolę nad swoimi zmysłami, co było przeciwne niż w poprzednich spotkaniach. Zapytała więc go pochodzenie. Mimo, ze wyglądał jak człowiek, powiedział jej, że on i jego rasa są istotami pozaziemskimi. Dostrzegła srebrzysty dysk na zewnątrz i pomyślała, że zostanie do niego zabrana, ale nic takiego się nie stało. Młodzieniec objął ją i poczuła, że od pasa w górę jest częściowo sparaliżowana. Potem położył ją na podłodze i odbył z nią stosunek płciowy, po którym poczuła się słabo i zemdlała.
To samo stało się w nocy z 3 na 4 i z 4 na 5 października. 4 października obudziła się rano, a z nosa leciała jej krew, w okolicy łopatek miała silnie przekrwioną skórę i czuła narastający ból.
Cztery noce później poszła spać około godziny  pierwszej trzydzieści. Przed zgaszeniem światła ułożyła starannie swoje ubranie na krześle obok łóżka. Po kilku minutach obudził ją hałas przypominający odgłos silnika odrzutowego. Następnie wydało się jej, że stoi ubrana na nieznanej, porośniętej trawą leśnej polanie w pobliżu starej polnej drogi. Nie była sama.
- Obok mnie znajdowały się trzy młode mocno przestraszone kobiety - powiedziała. - Jedna z nich leżała na trawie twarzą do ziemi i szlochała.
Po raz pierwszy od swojego pierwszego wzięcia Angie zaczęła się bać.
przestraszyła się.
- Instynkt podpowiadał mi, że zostaniemy zaraz wzięte przez moce tak potężne, że nie będziemy w stanie kontrolować sytuacji, w jakiej się znajdziemy, bez względu na to, jak bardzo będziemy modliły się do Boga.
Jedna z kobiet, wysoka i korpulentna brunetka, zaczęła krzyczeć: - Nadchodzą! Nadchodzą!
Dziwnie wyglądający samolot zbliżył się do nich i wylądował jak helikopter. Dwie z kobiet wpadły w panikę i uciekły do lasu. Angie i brunetka pozostały na miejscu sparaliżowane strachem. Z pojazdu wysiadła grupa mężczyzn w czarnych mundurach i okrążyła je, a następnie zostały zabrane na pokład. Samolot wystartował i jeszcze bardziej spotęgował strach Angie swoim chaotycznym lotem. Zaczęła się modlić i straciła przytomność.
- Kiedy się ocknęłam - powiedziała - okazało się, że siedzę na krześle w miejscu, które wyglądało jak wojskowa baza. Zauważyłam kilku mężczyzn w wojskowych mundurach prowadzących grupę ludzi w kierunku szarych, długich budynków.
Dwaj mężczyźni zabrali ją do jednego z tych budynków. Zpbaczyła grupę ludzi siedzących wokół konferencyjnego stołu. Niektórzy z nich byli w mundurach, inni zaś w zwykłych ubraniach. Jeden z nich, z licznymi odznakami na mundurze, spojrzał na nią bez słowa, po czym przeprowadził z nią telepatycznie krótką rozmowę. Następnie odeszła do niej z tyłu kobieta i jej wzrok sparaliżował ją. Kobieta podała Angie ciemnoczerwony płyn i kazała jej go wypić. Napój wprowadził ją w senny nastrój i straciła przytomność.
Ten epizod wybrała do zbadania przy pomocą hipnozy. W trakcie seansu przypomniała sobie, że straciwszy świadomość po wypicia gorzkiego płynu, jakiś czas potem ocknęła się na jednym z pięciu krzeseł, które znajdowały się na czymś w rodzaju pomostu.
-Obok mnie, po obu stronach, siedziały trzy kobiety i mężczyzna - powiedziała. - Czułam, że jestem sparaliżowana i nie potrafię jasno myśleć, w chwili gdy generał patrzył mi w oczy. Znajdował się nie dalej niż pięć centymetrów ode mnie. Podniósł moją rękę, a następnie puścił ją, jakby sprawdzał, czy jestem w dostatecznie głębokim transie. Potem obejrzał moje źrenice. To samo zrobił z pozostałymi. Kobieta podała mu małe czerwonobrązowe pudełko, z którego wyjął tubkę i przytwierdził ją do czegoś znajdującego się między krzesłami - moim i siedzącej obok mnie osoby. Ponownie straciłam przytomność i nie mam najmniejszego pojęcia, co się ze mną działo przez resztę mojego pobytu w tamtym miejscu.
Następnego dnia, gdy wstała z łóżka zauważyła, że jej ubranie starannie ułożone przed snem na krześle leżało rzucone na podłodze. Dzwoniło jej w jednym uchu i miała kłopoty ze słuchem przez cały dzień. Odkryła, że drzwi do piwnicy były otwarte.
W następnym miesiącu jej strach przerodził się w przerażenie, kiedy ponownie została zabrana siłą ze swojej sypialni przez ludzi w wojskowych mundurach. Nieco wcześniej tego samego dnia, 9 listopada, w jej oborze znaleziono kolejną martwą krowę. Jej ciało nie nosiło żadnych obrażeń, poza tym, że z jej pyska i nosa ciekła krew. Nie było żadnych śladów przemocy.
Tej nocy Angie obudziła się, gdy usłyszała warkot helikopterów i odgłos samochodu jadącego drogą prowadzącą do jej domu. Próbowała obudzić Paula, ale nie udało się jej. Drzwi z tyłu domu otworzyły się i poczuła, jak robi się jej słabo. Do jej sypialni wtargnęła grupa mężczyzn w oliwkowych kombinezonach. Paul zaczął się kręcić, jeden z mężczyzn dotknął go jakimś przyrządem w kształcie różdżki i po chwili przestał. Zabrano ją do helikoptera. Dostała zastrzyk i powiedziano jej, że zabierają ją "w celu dokonania oceny". Na czas trwania lotu dano jej aparat tlenowy. Śmigłowiec wylądował w odludnym terenie, na którym stało dużo budynków i helikopterów. Wokoło kręcił się personel wojskowy, którego członkowie prowadzili cywilów, którzy podobnie jak ona zostali prawdopodobnie uprowadzeni.
- Do naszego helikoptera zbliżyła się szara furgonetka - powiedziała - i zatrzymała się jakieś dwadzieścia metrów od nas. Z tyłu niej wyszło dwóch mężczyzn w jednolitych oliwkowych mundurach, a za nimi trzeci w towarzystwie wysokiego mężczyzny ubranego w koszulę w paski. Mężczyzna w koszuli miał na nadgarstkach metalowe kajdanki i zaklejone białą taśmą usta. Wyglądał na przerażonego. Po chwili pojawiło się dwóch mężczyzn uzbrojonych w czarne karabiny. Zrozpaczony mężczyzna w koszuli został pchnięty na ziemię i jeden z uzbrojonych mężczyzn strzelił mu w plecy.
Kompletnie przerażoną Angie podprowadzono do zwłok zastrzelonego mężczyzny.
- Dlaczego zabiliście tego biednego człowieka? - zapytała.
- Gadałaś - odpowiedział jeden z mężczyzn.
- Ale co to ma z nim wspólnego? - zapytała.
- Za każdym razem, kiedy rekrut zaczyna gadać, bierzemy takiego jak on - odpowiedział.
- Przecież mogliście zlikwidować mnie zamiast niego - odrzekła, ale mężczyzna oświadczył jej, że jest zbyt cenna, ponieważ jest częścią przedsięwzięcia obcych istot związanego z wszczepami. Powiedziała, że zdaje sobie sprawę, że chcą ją poddać praniu mózgu i zastraszyć, jednak mężczyzna oznajmił jej, że chcą ją jedynie przywołać do porządku. Powiedział jej, że będzie zmuszona oglądać więcej takich egzekucji, jeśli nadal będzie "rozmawiać z Karlą Turner" o swoich przeżyciach, a także że zabiją dalsze sztuki jej bydła. Następnie zabrano ją do budynku, gdzie poddano ja całemu szeregowi różnych zabiegów medycznych, włącznie z pobraniem krwi, swego rodzaju prysznicem i badaniem ginekologicznym. Na koniec odstawiono ją do domu.
Cztery noce później mężczyźni w mundurach wrócili i zabrali ją drogą powietrzną w miejsce położone w pobliżu jakiegoś wzgórza. Zaprowadzono ją do podziemnych pomieszczeń. Poddano ją kolejnemu badaniu ginekologicznemu i powiedziano, że zarówno ona, jak i kilka innych kobiet są częścią "eksperymentu genetycznego związanego z klonowaniem i odtwarzaniem DNA". Później została zaprowadzona do innych pomieszczeń, w których znajdowało się kilkanaście stołów pokrytych plastykową folią.
- Pamiętam, że widziałam tam dwie duże tablice kontrolne oraz dwie sporych rozmiarów metalowe klatki umieszczone obok stołu. Kobieta z personelu medycznego powiedziała mi, że nazywają ten stół "stołem krzyków", ponieważ większość kładzionych na nim kobiet stawia opór, widząc "sondy", których się tam używa.
Umieszczono ją na jednym nim i na głowę nałożono coś w rodzaju słuchawek, z których wydobywał się buczący, głośny, przerywany dźwięk. Po chwili straciła przytomność. Kiedy się ocknęła, leżała twarzą w dół i mogła się ruszać.
- W odległości kilku centymetrów od mojej twarzy znajdowało się małe srebrzyste pudełko z otwartą ścianką zwróconą w moim kierunku - powiedziała. - Wewnątrz niego znajdowało się biało-szare mechaniczne urządzenie, z którego wydobywały się tykające dźwięki. Ta kobieta obeszła mnie dookoła i stanąwszy przede mną, wsunęła cienki czarny metalowy pręt w jeden z boków tego urządzenia, mówiąc: "Program uległ zniszczeniu. Jeszcze nigdy nic takiego się nie zdarzyło".
Angie zapytała, czy robią coś z implantem, który znajduje się w jej głowie. W odpowiedzi usłyszała, że "jest w niej więcej niż jeden wszczep, że dwa pochodzą od obcych istot, a jeden jest ich dziełem".
- Po jaką cholerę, wkładaliście te wszczepy w moje ciało? Po co? - zapytała.
Kobieta z personelu medycznego odrzekła, że obce istoty robią przy ich pomocy różne rzeczy, których jej grupa nie potrafi ustalić. - Nie chcą przekazać nam całej swojej wiedzy. Jestem pewna, że już to zauważyłaś - powiedziała kobieta.
Angie miała kontakty z wieloma różniącymi się od siebie fizycznie obcymi istotami, dlatego zapytała kobietę o które z nich ma na myśli. Kobieta odpowiedziała, że jej grupa wojskowa jest związana z kilkoma grupami obcych istot, ale nie z tymi dwiema, które się z nią kontaktowały. Dodała jeszce, że ich wszczepy służą do "przekazywania informacji o kontaktach [zaimplantowanych osób] z obcymi istotami" oraz pozwalają ustalić, "gdzie się one odbywają".
W trakcie dalszych badań ułożono Angie na wznak. Kobieta wsunęła do jej lewej dziurki od nosa sondę. W czasie drugiego badania kobieta powiedziała, że wszczepy Obcych "rozprogramowały" ich wszczep.  Angie pamięta jak następnie była wprowadzona do pomieszczenia, w którym przebywały inne kobiety i starszy, przesłuchujący je mężczyzna w wojskowym mundurze. Pamięta, jak powiedział: - Powiecie mi wszystko. Nie chciałbym wyjść na skurwysyna i zmuszać was do tego, ale jeśli będzie trzeba…
Zanim przyszła kolej na Angie, przesłuchano trzy kobiety. Zapytano Angie o informacje, jakich udzieliły jej Białasy1 i Szaraki na temat swoich wszczepów. Odpowiedziała mu, ze widziała cztery rodzaje Szaraków i nie wie, którzy z nich umieścili w niej swoje wszczepy.
- Kłamiesz - odrzekł major. - Zapytam cię o to jeszcze raz.
- O które obce istoty panu chodzi? - zapytała. - Powiedziałam już, że kontaktowało się ze mną wiele różnych istot.
- Rozpocznij od tych szczupłych Szaraków. Czy któryś z nich mówił ci coś na temat wszczepów?
- Nie mogę się skupić - odrzekła. - Pan mnie dekoncentruje - dodała po chwili, starając się  uniknąć odpowiedzi na jego pytanie, ponieważ czuła, że "to nie jego sprawa".
Major rozkazał zabrać ją do "sali prób", gdzie dano jej  zastrzyk, po którym straciła przytomność.
Po każdym następnym uprowadzeniu przez grupę wojskową Angie stawała się coraz bardziej zastraszona. Od czasu kiedy zainteresowało się nią wojsko nie pojawiły się u niej żadne obce istoty gotowe pomóc.
8 stycznia została porwana. Wzięcie te zdawało się mieć na celu częściowe uspokojenie jej.
Położyła się spać, a następnie ocknęła się w dziwnym pomieszczeniu. Stwierdziła, że znajduje się na pokładzie statku w towarzystwie Szaraka. Pamiętała jak Obcy za pomocą dziwnego urządzenia "zlokalizowała i reaktywowała wszczep", prze wsunięcie do ucha. Powiedziano jej, że to już wszystko, co od niej chciano, i że zaraz wróci do domu.
- Zanim odejdę chciałabym, abyście powiedzieli mi, o co tu chodzi
- zapytała go.
Obcy odpowiedział i ,że informacja ta została właśnie umieszczona w wszczepie, a "dowie się o tym w odpowiednim czasie". Angie zapytała również, dlaczego personel wojskowy aplikował jej tak dużo zastrzyków. Istota powiedziała, że są to "leki uspakajające, które podawane są wszystkim rekrutom, aby zapobiec ich ucieczce". Przeprosiła ją za "nieostrożność" grupy wojskowych i dodała, że już nigdy nie będzie zmuszana oglądać "egzekucji". Angie powiedziała, że nie przestrzega ostrzeżenia od wojskowych, aby nie "rozmawiała o tym". Obcy rzekł, że powinna robić to, co uważa za słuszne. Oraz powiedział, że wojskowi byli nieszczerzy w tym, co jej mówił. Następnie Angie zapytała o statki kosmiczne. Dowiedziała się od Obcego, że działają one w oparciu o wykorzystanie "siły umysłu". Chciała jeszcze z nim porozmawiać i zadać kilka pytań, ale weszło czterech innych Szaraków, którzy wyprowadzili ją na korytarz i na zewnątrz statku. Zorientowała się, że są w dużym hangarze w jakiejś bazie oraz, że znajduje się tam ponad pięćdziesięciu ludzi w wojskowych mundurach. Straciła świadomość. Ocknęła się dopiero w swojej sypialni. Przez cały dzień odczuwała ból z boku głowy.

Podobnie jak w przypadku innych wziętych historia Angie nie ma jeszcze zakończenia. Nie można również celu kryjącego się za jej wielokrotnymi wzięciami. Jej wzięcia podobnie jak innych osób zawierają wiele typowych elementów, takich jak badania fizyczne, sztuczne zapłodnienie i usunięcie płodu, prezentacja dziecka, obrazy pustynnego świata, stosunki seksualne, teleportacje, "czarne pudełko", a także wszczepy. Jej relacje ze spotkań z personelem wojskowym zawierają wiele szczegółów podawanych przez inne ofiary uprowadzeń.
Bardzo odmiennym czynnikiem jej przypadku jest obfitość wspomnień. W większości przypadków wzięć ofiara pamięta niewielką część zdarzenia, co jednak jest podobne do niektórych przeżyć Angie. W czasie niektórych wzięć pozwolono jej zachować świadomość, albo jest ona niepodatna na niektóre procedury kontroli umysłu jakie wykorzystują obce istoty do blokowania wspomnień ofiar wzięć.
Angie otrzymała również ogromną ilość informacji. Wielu wziętych zostało również poinformowanych w różnych sprawach, ale jej udało się zachować wielką ilość tych informacji.
Jej świadome wspomnienia to tylko część ogółu wspomnień. Nasuwa się pytanie dlaczego pozwolono jej pamiętać świadomie tylko niektóre wybrane szczegóły? Czy zostało to zaprogramowane, czy to tylko przypadek? Jeśli to zostało zaprogramowane, to ciekawe  przez kogo i w jakim celu?
Sprzeczności w szczegółach dwóch ostatnich zdarzeń rodzą kolejne pytania. Dotyczy to kontrowersyjnej sprawy tajnej współpracy ludzkich organizacji z grupami obcych istot. Angie była przesłuchiwana przez majora, jego uwaga koncentrowała się przede wszystkim na tym, co wiedziała o implantach Białasów i Szaraków. To oznacza, że jego organizacja nie współpracowała z tymi grupami istot. Jest to w zgodzie z informacją, jakiej jej udzielono, kiedy powiedziano jej, że ta grupa wojskowa współpracuje z pewnymi obcymi istotami, ale nie ze wszystkimi.
Z tego, co Angie zaobserwowała, stosunki wojskowych organizacji z rzekomo współpracującymi z nimi obcymi istotami cechuje pod pewnymi względami sprzeczność interesów. Odniosła wrażenie, że to raczej ludzie, a nie obce istoty, są odpowiedzialni za szeroko zakrojone działania kamuflujące. To przekonanie oparte jest jednak na jednym z oświadczeń obcej istoty, która powiedziała jej, że nie mają one nic przeciwko temu, aby ludzie widzieli o ich obecności. Szczerość tego oświadczenia jest bardzo wątpliwa, biorąc pod uwagę blokowanie przez te istoty wspomnień ofiar wzięć oraz indukowanie w ich umysłach iluzji.

Angie zdaje sobie sprawę ze znaczenia pytań, na które brak jest odpowiedzi.
- Mimo iż niektóre moje przeżycia z nimi doprowadziły do pozytywnych przekształceń mojej osobowości - powiedziała - z całą pewnością nie są oni obecnie bardziej otwarci w stosunku do mnie, niż byli pięć lat temu… Dopóki nie poddam się hipnozie i nie odkryję prawdy, nie ma sposobu, abym poznała, które z tych istot próbują mi pomóc, a które oszukać. Wszystkie one działają w ukryciu, nawet te przyjazne, i wszystkie ich posunięcia są obce z naszego, ludzkiego, punktu widzenia. Niewykluczone że niektóre z tych istot eksperymentują na mnie dla własnych korzyści, kłamiąc przy tym tak jak innym ludziom. Nie sądzę, aby to dotyczyło wszystkich obcych istot, z którymi miałam do czynienia. Chciałabym wierzyć, że przynajmniej jedna grupa stara się mi pomóc, a nie tylko szkodzić i oszukiwać. Udało mi się uwolnić od ślepej wiary i zaczynam obecnie używać danej mi przez Boga rozwagi, zdolności rozumowania i umiejętności modlenia się przy podejmowaniu decyzji, w jaki sposób powinnam reagować na poczynania tych istot. Jestem człowiekiem, a my, ludzie, mamy uczucia i prawa!